Amerykańska komisja FTC (Federal Trade Commission) stwierdziła, że coraz mniej gier kierowanych dla starszych graczy trafia do dzieci.
Nie znaczy to jednak, że zafascynowani wirtualną zabawą malcy nie grają w tego typu gry. Komisja stwierdziła spadek w liczbie dzieci przybywających po takie programy samodzielnie.
Badania FTC prowadzono pod przykrywką. Do sklepów z grami wysyłano dzieci w wieku 13-16 lat. Okazało się, że w ostatnim badaniu gry oznaczane literą M, a więc przeznaczone dla osób w wieku co najmniej 17 lat (według organizacji Entertainment Software Rating Board) mogło kupić 42 proc. chętnych. W porównaniu do 2003 roku to znaczna poprawa. Wtedy to nieodpowiednie programy były oferowane 69 proc. dzieciaków. Przyznać należy jednak, że to, czy gra trafi do młodych graczy czy też nie, zależy tylko od sprzedawców. W badaniach ujawniono, że ogólnokrajowi sprzedawcy byli bardziej restrykcyjni w porównaniu do lokalnych dostawców (35 proc. do 65 proc.).
Wiele amerykańskich stanów widząc braki w dotychczasowym systemie ocen oprogramowania, mających pośrednio chronić najmłodszych przed programami zawierającymi nieodpowiednie dla nich sceny próbuje wprowadzać przepisy zakazujące oferowania najmłodszym tego typu gier.